W zeszłym roku podczas Warszawskich Targów Książki na stoisku Egmontu Panie polecały mi "Czerwień rubinu". Oczywiście skusiłam się ze względu na piękną okładkę i bardzo intrygujący opis. Nie zawiodłam się - książkę wprost pochłonęłam i czekałam na więcej. Niestety kolejną część, "Błękit szafiru", udało mi się przeczytać dopiero rok później.
Zupełnie niespodziewanie Gwen dowiaduje się, że ma gen podróżowania w czasie. W wyprawach do innych epok towarzyszy jej Gideon, który jest w pewnym sensie jej przewodnikiem po nieznanych czasach. Muszą bowiem odnaleźć wszystkich podróżników w czasie, by wczytać ich krew do chronomatografu. Brzmi ciekawie, prawda?
