Fascynująca historia rezydencji Towers i jej 4. właścicielek! Na skalistym urwisku nad zatoką w stanie Maine stoi Towers, wspaniała rodzinna rezydencja, w której żyje legenda o niespełnionej miłości i ukrytych szmaragdach ? a także mieszkają cztery siostry, gotowe bronić swej posiadłości wbrew wszelkim przeciwnościom losu. Lilah ratuje przystojnego profesora Maksa Quartermaina z fal oceanu, a on zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Wkrótce profesor uprzytomnia sobie, że chciał go zabić ten sam człowiek, który usiłuje wykraść szmaragdy rodziny Calhounów. Postanawia pomóc siostrom... Suzanna, po koszmarze upokarzającego małżeństwa i rozwodu, musi przede wszystkim odbudować poczucie własnej wartości. Hold Bradford, rozczarowany życiem i wypalony były policjant, marzy tylko o świętym spokoju. Oboje bronią się przed niechcianym uczuciem. Jego dziadek i jej prababcia kiedyś przegrali walkę o swoją miłość i szczęście. Czy teraz tym dwojgu uda się dopisać szczęśliwe zakończenie do rodzinnej legendy? Losy dwóch pozostałych właścicielek rezydencji, Catherine i Amandy, poznacie w książce "Rezydencja".
/źródło opisu harlequin.pl/
Wiem, że od Nory Roberts trzeba na jakiś czas odpocząć, by następnymi powieściami jej autorstwa cieszyć oko. Przeczytałam już dawno pierwszą część - "Rezydencja", a drugą - "Rodzinne szmaragdy" ledwie zaczęłam, ale nie mogłam się jakoś zmobilizować, by czytać dalej.
W pierwszej części poznajemy perypetie Catherine i Amandy, które poznają miłość swojego życia w niezbyt sprzyjającym momencie swojego życia. Niebezpieczny człowiek czyha na dziedzictwo kobiet nie przebierając w środkach. Jest bardzo niebezpiecznie, ale póki co, legendarne szmaragdy pozostają w sferze marzeń złodzieja, a rodzina Calhounów coraz bardziej angażuje się w ich poszukiwania.
W drugiej odsłonie poznajemy Lilah i Suzannę.